Parafia

Ogłoszenia parafialne

2019-10-27

Uroczystość Poświęcenia Własnego Kościoła. Zbiórka do puszek na Seminarium w Elblągu.

Poprzedni miesiąc
Następny miesiąc
www.salezjanie-tolkmicko.pl

Kontakt

Parafia pw.  św.  Jakuba Apostoła
ul. Kościelna 2
82-340 Tolkmicko

tel.: (055) 231-66-34
www.salezjanie-tolkmicko.pl

Aktualności

NA SZLAKU ŚW. JAKUBA 28.03.2015 (2015-03-30)
NA SZLAKU ŚW. JAKUBA  28.03.2015

TOLKMICKO - ELBLĄG

KOLEJNA PIELGRZYMKA

NA JAKUBOWYM SZLAKU

28.03.2015

 PER ASPERA AD ASTRA…

Ta stara łacińska sentencja – przez mękę do gwiazd  - w pełni oddaje przeżycia uczestników sobotniej (28 marca 2015) pielgrzymki fragmentem Pomorskiej Drogi św. Jakuba, prowadzącej z Tolkmicka do Elbląga, który ma około 40 km.

W pielgrzymce wzięło udział 11 osób. Różnica wiekowa wynosiła 54 lata pomiędzy najmłodszymi uczestnikami Magdą i Dominiką (uczennice 1-wszej klasy tolkmickiego Gimnazjum) a seniorkami Panią Stasią, Wiesią i Edytą. Drugą grupę wiekową tworzyły dwie Panie Jole.  Trzecią – młodzież: Jakub, Michał, Dariusz, wiekowo mieszcząca się  pomiędzy 18 a 25 lat. Ksiądz Diakon Cezary, duchowy przywódca pielgrzymkowej grupy, pewnie wiekowo mieści się gdzieś pośrodku pomiędzy młodzieżą a seniorkami.

Pielgrzymka rozpoczęła się poranną Mszą św. Po błogosławieństwie – ruszono nadzwyczaj żwawym krokiem w drogę… Przez pierwsze dwie godziny tempo marszu było dość wysokie. Zgodnie ze statystyką wynosiło ono ponad 5 km/h. Gdyby to tempo udało się utrzymać – do Elbląga doszło by się już na godzinę 16.00. Jak się jednak później okazało było to  niemożliwe do zrealizowania.

Pierwszy odcinek drogi prowadził przez piękne tereny przy zalewowe, po grobli. Po lewej stronie widoczne były nieco zamglone  malownicze wzgórza Wysoczyzny Elbląskiej. Pamiątką po ekstremalnej Drodze Krzyżowej (którą przeszło około 500 osób z Elbląga do Fromborka 27 marca 2015, w przeddzień tolkmickiej pielgrzymki) są dwa krzyże wbite w pewnej odległości od siebie po prawej stronie grobli.

Pierwszy przystanek był w Suchaczu. O mały włos doszłoby do ominięcia kościoła w Suchaczu p.w. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych (myślano, że jest zamknięty), gdyby nie  wyłaniająca się postać ks. Marka, jak zwykle uśmiechniętego, który na widok grupy, zaprosił ją do środka. Ku zdumieniu pielgrzymów byli w nim tolkmiccy księża: Ks. Wiesław i ks. Dariusz, ksiądz Mirosław z Łęcza, który udzielił błogosławieństwa na dalszą drogę, a także ks. Lesław z Pogrodzia. Po posiłku na terenie placu zabaw w Suchaczu – pielgrzymi udali się dalszą drogę. Ta okazała się niezwykle trudna - kręta, miejscami dość śliska po piątkowym ulewnym deszczu, bardzo zróżnicowana pod względem krajobrazowym i wysokościowym. Dwa razy przecięły trakt sporej szerokości rzeczki. Na drugą stronę można było przejść po śliskim drewnianym pniu, co się jakoś wszystkim udało. Jedna osoba miała zamiar przejść pierwszą rzeczkę wchodząc w jej wody, bo obawiała się, że przejście po śliskim łączącym oba brzegi, położonym w poprzek pniu jest dla niej zbyt ryzykowne, ale w końcu i ta osoba znalazła się po właściwej stronie i grupa mogła kontynuować wyprawę. Ta część drogi „dała w kość” wszystkim pielgrzymom bez względu na wiek. Bardzo strome wzgórza, wąska ścieżka, mokre liście – można było tylko modlić się aktami strzelistymi, bo cała reszta uwagi skupiona była na chodzeniu. Tu prędkość marszu spadła do ok. 2 km/h.

Jedna z dziewczynek znalazła pomiędzy liśćmi sporej wielkości bursztyn, ale był mokry i wyśliznął się jej z dłoni…Niestety nie dał się odnaleźć. 

Z upływem czasu pogoda wyraźnie się poprawiała. Od czasu do czasu, spoza coraz cieńszej warstwy chmur,  wyglądało Słońce, co wszystkich bardzo radowało. 

Droga prowadziła przez Łęcze do Próchnika. W Próchniku ugościł pielgrzymów ks. Proboszcz  Tadeusz Mazur. Była gorąca herbata i kawa, a dla wzmocnienia -  różnego rodzaju cukierki czekoladowe. Wyciągnięto też własne zapasy, którymi się nawzajem dzielono. Ten odpoczynek był niezwykle na czasie. 

W przepięknym, pamiętającym czasy krzyżackie kościele p.w. Św. Antoniego Padewskiego, pielgrzymi zaopatrzeni zostali w kolejne błogosławieństwo na dalszą drogę. Ta wiodła przez lasy. Teren nie był już tak zróżnicowany pod względem wysokości, więc szło się szybciej. W miarę zbliżania się do Elbląga z pewnością każdy z pielgrzymów zaczął dotkliwie odczuwać narastające bóle w stopach, nogach, kręgosłupie…ale nie słychać było skarg.

W Jagodniku był przedostatni  postój przed Elblągiem. Zatrzymano się pod drewnianą wiatą, ale silny, zimny wiatr wygonił pielgrzymów do znajdującej się w pobliżu, świetlicy, gdzie panie tam pracujące, podzieliły się informacjami o wizycie pana Marka Kamińskiego, który obecnie jest na swojej drodze do Santiago de Compostela. 

Tuż przed Elblągiem, w niedawno powstałej i stale rosnącej dzielnicy domów jednorodzinnych, zatrzymano się po raz ostatni. Tu pojawiła się pewna niejasność, jeśli chodzi o to, jak dalej prowadzi droga. Znak muszli nie jest jednoznaczny. Okazało się, że należało przejść na drugą stronę szosy od razu po zbliżeniu się do lokalnej drogi osiedla domów jednorodzinnych  i wejść już na teren parku zwanego Bażantarnią. Było już stosunkowo późno, po 18.00 – a ostatni autobus jadący do Tolkmicka odchodzi z Dworca PKS o godzinie 20.10. Zaczęła pojawiać się wątpliwość, czy uda się przejść ten ostatni kawałek drogi do tego czasu.

Zmęczenie zaczęło brać górę. Tymczasem Słońce było już nisko. Wkrótce znikło za wzgórzami i zaczęło  robić się coraz ciemniej. Na niebie pojawiła się połówka Księżyca. Dzięki niej widoczna była kręta droga, biegnąca w pobliżu rzeki Kumieli.  Po lewej stronie tonęły w mroku, odcinające się od coraz ciemniejszego tła nieba, wysokie wzgórza Bażantarni. Wydawało się, że droga nie ma końca…

Pewną otuchą byli od czasu do czasu pojawiający się rowerzyści i biegacze oraz  pewna para spacerowiczów. Ta zapytana, czy daleko jeszcze do końca tej drogi w Bażantarni, odrzekła, że może z kilometr. Jeszcze kilometr!

W końcu pielgrzymi znaleźli się na ulicy Chrobrego, a stamtąd udali się na przystanek autobusowy PKS przy ulicy Nowowiejskiej, ponieważ było już zbyt późno, by dotrzeć do katedry św. Mikołaja i zdążyć na autobus. Siedmioro  pielgrzymów wróciło do Tolkmicka autobusem. Do domu ta siódemka dotarła nieco po 21.00. Czworo pielgrzymów - przywiozła do Tolkmicka samochodem Mama Magdy i ta czwórka dotarła do domu około 20.00.

Pielgrzymka trwała zatem średnio nieco ponad 12 godzin.

Bogu niech będą dzięki, że tak jak wyszło 11 osób z Tolkmicka – tak do niego tyle samo osób powróciło. Stało się to możliwe dzięki Bożej Opatrzności i modlitwom wielu osób. Należy tu podkreślić, że mimo zróżnicowania wiekowego i stanu – pielgrzymi tworzyli bardzo zgraną, życzliwą sobie nawzajem, pomocną grupę osób, z czego można wysnuć wniosek, że jej skład nie był przypadkowy.

       

                                                                  Edyta Jurkiewicz - Pilska

 

Zdjęcia: http://www.salezjanie-tolkmicko.pl/galeria,308,na-szlaku-sw-jakuba-28032015.html

oraz:  https://www.facebook.com/salezjanietolkmicko

 

02698684on-line:22
Parafia świętego Jakuba Apostoła w Tolkmicku 2019 © Wszelkie prawa zastrzeżone.
lanart